|
Widzimisię W demokracji dokonuje się wyborów przedstawicieli, którzy (w teoretycznej wyobraźni) powinni dbać o dobro wyborców, respektując ich oczekiwania i nadzieje. W wielu przypadkach, zbyt niestety wielu, wybrani przedstawiciele narodu z chwilą osiągnięcia wysokich stanowisk i funkcji nabierają przekonania o swojej genialności, wszechwiedzy i jedynie słusznej sile sprawczej. Najgorszym zjawiskiem demolującym demokrację oraz motywację do dokonywania dobrych wyborów jest zjawisko wyalienowania liderów od ich wyborców przekształcające się w „Widzimisię”. Według Słownika Języka Polskiego PWN słowo „widzimisię” oznacza: czyjeś stanowisko nieliczące się niczym. Z kolei Słownik Języka Polskiego pod redakcją W. Doroszewskiego tak to słowo wyjaśnia: pogląd na coś oparty tylko na własnym nastroju , z niczym się nie liczący; kaprys, zachcianka. Wielki Słownik Języka Polskiego podaje następujące znaczenie tego słowa: osobisty pogląd jakiejś osoby lub grupy osób, niezwiązany z obiektywnymi okolicznościami lub zdaniem innych ludzi. W polskim folklorze politycznym mamy wiele przykładów widzimisię” na różnych szczeblach władzy, nieliczących się z dobrem narodu, chęciom poprawy dobrostanu wyborców i ich opiniami. Sięgnijmy po wybrane przykłady dwóch stron sceny politycznej. Pierwszy przykład to lider partii z nazwy ludowej, która porzuciła wieś polską na pastwę PiS-u, cieszącą się obecnie około jednoprocentowym poparciem wyborców. Partia, która na swoim ostatnim zjeździe uznała, że najważniejszym, najbardziej potrzebnym ludziom wsi jest budowa metro w 10 miastach. To człowiek należący do Koalicji 15 sierpnia, która wygrała wybory parlamentarne, mający w swoim dorobku politycznym, między innymi : niezrealizowanie przez ponad 2 lata koncepcji rezygnacji państwa z finansowania kościołów, skuteczne hamowanie w Koalicji prac nad oczekiwaną ustawą o związkach partnerskich, wyciszanie w Koalicji wszelkich propozycji w sprawie praw kobiet do decydowania o antykoncepcji i usuwania ciąży (w przypadkach uzasadnionych medycznie). To on opowiadał się publicznie za wprowadzeniem w szkołach jednej przymusowej lekcji religii lub logiki. Można jeszcze wrzucić kilka kamyczków do jego ogródka. I to wszystko było „widzimisię” tego Pana, ponieważ nie posiada on zaplecza wyborców (przypomnę około 1 % poparcia) w głoszeniu i realizacji tych haseł. A społeczeństwo, w tym jego wyborcy, oczekiwało wręcz realizacji postulatów Koalicji 15 października zgłaszanych w kampanii przedwyborczej. Po drugiej stronie sceny politycznej mamy kolejnego Pana WIDZIMISIĘ. Jest to „cudowne dziecko” wynalezione przez Prezesa PIS i wyniesione na piedestał najwyższej osoby w państwie. Tutaj patologia i dewastacja demokracji ma bardzo poważny wymiar państwowy. Realny proces wypracowywania decyzji mający służyć państwu, obywatelom i generalnie mówiąc Polskiej Racji Stanu wygląda tak: najpierw naród wybiera posłów, parlament i konstytuuje się rząd. Rząd, w trudzie rzeszy urzędników i doradców wypracowuje teksty Ustaw i podaje je pod osąd posłów i senatorów. Opracowany tekst Ustawy kierowany jest do podpisu Prezydenta, a ten z lekkością swojego „widzimisię” wetuje je, nie starając się nawet uzasadnić logicznie czy nawet wcale swojej decyzji. Kilka razy w telewizji słyszałem jego wypowiedzi mniej więcej tego typu „ …. Ja uznałem …..”. Jest to jednoznaczna dyskredytacja ogromnego wysiłku dziesiątków ludzi, którzy tekst Ustawy przygotowywali, konsultowali i starli się to zrobić jak najlepiej. Zresztą sformułowanie „ja uznałem, że ..” świadczy o tym, że temu panu coraz dalej od nazwania go Mężem Stanu.” Kolejny przykład dotyczy zbiorowości. Tysiące a może nawet dziesiątki tysięcy kobiet popierających w wyborach parlamentarnych Koalicję 15 sierpnia obraziło się na nią i nie poszło głosować na kandydata na prezydenta Rafała Trzaskowskiego. I o te niewielkie ilości głosów przegrał. Kobiety te działały według własnego „widzimisię” a nie logiki. Gdyby Trzaskowski wygrał, to te tematy praw kobiet byłyby już załatwione. A tak przypomina mi się złośliwe powiedzenie „na złość mojej mamie niech mi uszy zmarzną”. Ogląd rzeczywistości i postępowania niektórych pseudo polityków wysokiego szczebla skłania do powtórzenia znanego powiedzenia Marszałka Józefa Piłsudskiego : „wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić”. Chciałoby się zadać pytanie, o których polityków z polskiego Areopagu chodzi w tym powiedzeniu? A na to pytanie niech odpowie każdy z czytelników sam, dobierając z własnego obejrzenia kandydatów z różnych opcji politycznych. Ale przecież, to my NARÓD wybieraliśmy tych ludzi na wysokie i najwyższe funkcje i stanowiska w państwie. W perspektywie wieloletniej czekają nas kolejne Wybory. Czy po nich nadal powtarzać będzie się przysłowie staropolskie, że „Polak i przed szkodą i po szkodzie głupi” ? Andrzej Krowiak |
